Tlo MZW 4-5

Osobą być… Tylko w narodzie! Komentarz do dyskusji na temat nacjonalizmu i personalizmu

W środowiskach określających się mianem „personalistów” przyjęto pejoratywne rozumienie terminu „nacjonalizm”. Powody tego stanu rzeczy przedstawili w swoich tekstach Sobiech i Wielomski. Czy nacjonalizm rzeczywiście jest synonimem szowinizmu? Oczywiście uważny Czytelnik od razu sam sobie odpowie na to pytanie, czyli stwierdzi, że to zależy od definicji nacjonalizmu. I oczywiście tak jest.

Tekstu Macieja Sobiecha1 pozwolił naszemu czasopismu poruszyć bardzo ważną kwestię. Chodzi o stosunek wzajemny dwóch doktryn filozoficznych o politycznych implikacjach, a konkretnie personalizmu i nacjonalizmu.

Personalizm to pogląd filozoficzny postrzegający człowieka jako osobę. Nacjonalizm z kolei uważa, że w płaszczyźnie politycznej najważniejszą wspólnotą dla człowieka jest naród. Z powodów przedstawionych zarówno przez Sobiecha, jak i Adama Wielomskiego2 obie doktryny w różnych formacjach politycznych ostatnich kilkudziesięciu lat traktowane były rozłącznie. Dał temu wyraz choćby Jan Paweł II, który pisał:

„Tożsamość kulturalna i historyczna społeczeństw jest zabezpieczana i ożywiana przez to, co mieści się w pojęciu narodu. Oczywiście, trzeba bezwzględnie unikać pewnego ryzyka: tego, ażeby ta niezbywalna funkcja narodu nie wyrodziła się w nacjonalizm. XX stulecie dostarczyło nam pod tym względem doświadczeń skrajnie wymownych, również w świetle ich dramatycznych konsekwencji. W jaki sposób można wyzwolić się od tego zagrożenia? Myślę, że sposobem właściwym jest patriotyzm. Charakterystyczne dla nacjonalizmu jest bowiem to, że uznaje tylko dobro własnego narodu i tylko do niego dąży, nie licząc się z prawami innych. Patriotyzm natomiast, jako miłość ojczyzny, przyznaje wszystkim innym narodom takie samo prawo jak własnemu, a zatem jest drogą do uporządkowanej miłości społecznej”3.

I w innym miejscu:

„Nacjonalizm, zwłaszcza w swoich bardziej radykalnych postaciach, stanowi antytezę prawdziwego patriotyzmu. I dlatego dziś nie możemy dopuścić, aby skrajny nacjonalizm rodził nowe formy totalitarnych aberracji. To zadanie pozostaje oczywiście w mocy także wówczas, gdy fundamentem nacjonalizmu jest zasada religijna, jak to się niestety dzieje w przypadku pewnych form tak zwanego «fundamentalizmu»”4.

W cytowanych słowach JP II wprost przyznaje, że to naród jest dla osoby ludzkiej najważniejszą wspólnotą w porządku politycznym, ale jednocześnie … potępia nacjonalizm. Nacjonalizm stanowi bowiem dlań synonim szowinizmu, który z personalizmem jest nie do połączenia. JP II jako wybitny przedstawiciel personalizmu – autor dzieła Osoba i czyn – uważa że naród rzeczywiście gra niezwykle doniosłą rolę w osobowym rozwoju człowieka, ale jednocześnie doktrynę nacjonalizmu potępia jako niezgodny z założeniami personalizmu szowinizm.

Dotykamy tutaj kwestii fundamentalnej. Musimy bowiem zapytać, czy „nacjonalizm” rzeczywiście jest synonimem „szowinizmu”. Oczywiście uważny Czytelnik od razu sam sobie udzieli odpowiedzi, czyli uzna, że to zależy od definicji nacjonalizmu. I oczywiście tak jest. Problematyczne więc pozostaje to, że w środowiskach określających się mianem „personalistów” przyjęto właśnie takie pejoratywne rozumienie terminu „nacjonalizm”. Powody tego stanu rzeczy, jak się rzekło, przedstawili Sobiech i Wielomski.

Z merytorycznego, a nawet z etymologicznego punktu widzenia zabieg ów trudno obronić. Pojęcie nacjonalizmu pochodzi od słowa „naród”, czyli nation (fr.) czy natio (łac.). W dziejach nacjonalizm miał wiele twarzy: liberalną (nacjonalizm pierwszej fali)5, szowinistyczną (niemiecki narodowy socjalizm, banderyzm, ustaszyzm), konserwatywną (Akcja Francuska), konserwatywno-katolicką (frankizm), katolicką (młoda endecja) etc. Nie istnieją więc żadne poważne argumenty historyczne na rzecz zrównania nacjonalizmu z szowinizmem. Na płaszczyźnie doktrynalnej z kolei wystarczy wskazać na takich nacjonalistów, jak Adam Doboszyński6 czy Gilbert Keith Chesterton7, by znaleźć przykłady udanego teoretycznego połączenia nacjonalizmu z tomizmem, z którego w końcu wywodzi się współczesny personalizm. Etyka personalistyczna stanowiła bez wątpienia także podłoże doktryny Romana Dmowskiego8. Warto wskazać także na nacjokratyzm Józefa Kosseckiego, który – odwołując się do Feliksa Konecznego teorii cywilizacji – określiłam mianem nacjonalizmu łacińskiego, a więc personalistycznego9.

Jeżeli więc uznamy, iż nacjonalizm w istocie zakłada, że naród jest dla człowieka wspólnotą naturalną (jak chciał JP II), to poszczególne odmiany nacjonalizmu różnią się po prostu różnymi założeniami dotyczącymi samego człowieka, czyli antropologią. Nacjonalizm, który opiera się na antropologii personalistycznej, zakłada że osoba ludzka do swojego pełnego rozwoju potrzebuje narodu. Nacjonalizm odwołujący się do jednej z licznych odmian gromadnościowych koncepcji człowieka oczywiście będzie sprzeczny z personalizmem.

W naszym czasopiśmie „Nowoczesna Myśl Narodowa” oczywiście odwołujemy się do antropologii personalistycznej, właściwej dla cywilizacji łacińskiej w rozumieniu Feliksa Konecznego. Sednem antropologii adekwatnej do tej formacji cywilizacyjnej jest stwierdzenie wyższości ducha nad materią. Przyjrzyjmy się bliżej tej koncepcji.

Zakłada ona, że osoba – byt transcendujący świat materialny – posiada nieśmiertelną duszę, czyli ma charakter duchowy. Z tego założenia wynika, że człowiek, jako istota także duchowa, pełnię swego rozwoju – który wymaga nieustannej inspiracji – może osiągnąć tylko i wyłącznie w interakcji z innymi istotami obdarzonymi duchem. Pełni rozwoju nie osiągnie w relacji li z rzeczami czy też przyrodą. Dalej, ponieważ rozwój człowieka zależy od jakości środowiska, w którym żyje, w świecie zdominowanym przez materię człowiek musi odczuwać wewnętrzną pustkę. Pustkę tę będzie zagłuszał na wiele sposobów, np. nadmierną konsumpcją lub też nałogami. W interesie człowieka leży tedy stworzenie sobie otoczenia dopasowanego do jego materialno-duchowej kondycji.

Stąd wynikają konkretne wymagania dotyczące działań politycznych. Zadaniem polityki winno być właśnie tworzenie otoczenia społecznego sprzyjającego rozwojowi osobowej natury człowieka. I tutaj powracamy do kwestii narodu. Naród powinien być wspólnotą, w której człowiek rozwija się jako osoba wśród innych osób.

A co to konkretnie znaczy? Zdefiniowanie środków do realizacji celu stworzenia otoczenia przyjaznego człowiekowi jako osobie jest zadaniem dla każdego kolejnego pokolenia. Przeto i dla nas. Zachęcam do namysłu nad tą kwestią i do wcielania w życie konkretnych rozwiązań.

Magdalena Ziętek-Wielomska
Fundacja Instytut Badawczy Pro vita bona

1  M. Sobiech, Usunąć pewne nieporozumienie, czyli nacjonalizm jest personalizmem, „Nowoczesna Myśl Narodowa” 2020/2021, nr 4-5.

2  A. Wielomski, O genezie personalizmu Jacquesa Maritaina i jego sporze z nacjonalistami, „Nowoczesna Myśl Narodowa” 2020/2021, nr 4-5.

3  Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość, Wyd. ZNAK, Kraków 2005, s. 29.

4  Przemówienie Jana Pawła II do Zgromadzenia Ogólnego ONZ w 1995 r., https://teologiapolityczna.pl/jan-pawel-ii-od-praw-czlowieka-do-praw-narodow (dostęp: 22.01.2021).

5  Na temat trzech fal nacjonalizmu por. A. Wielomski, Nacjonalizm wobec problemu Europy, Warszawa 2018, s. 17-57, książkę można pobrać tutaj: https://konserwatyzm.pl/wp-content/uploads/Nacjonalizm-wobec-problemu-Europy.pdf.

6  Por. P. Kaliniecki, M. Ziętek, G. K. Chesterton and the Challenge of Poland, https://distributistreview.com/archive/g-k-chesterton-and-the-challenge-of-poland (dostęp: 22.01.2021).

7  Por. M. Wąs, „Citizens and soldiers”: nacjonalizm jakobiński Gilberta Keitha Chestertona, „Pro Fide Rege et Lege” 2018, nr 79, s. 271-291.

8  Por. J. Fiedorczuk, Etyczne podstawy nacjonalizmu w myśli Romana Dmowskiego, „Pro Fide Rege et Lege” 2018, nr 79, s. 135-165.

9  M. Ziętek-Wielomska, Józefa Kosseckiego wizja nowoczesnego narodu, czyli nacjonalizm w świetle nauki o cywilizacjach, „Pro Fide Rege et Lege” 2018, nr 79, s. 37-61.

Comments are closed.