MZW-nr2-3-Polski-dom-1440x810

Technika a dialektyka „panowania i niewoli”

Różne wizje emancypacji człowieka zakładały, że dzięki postępowi naukowemu i technicznemu ludzkość dostąpi coraz pełniejszych: wolności, równości, braterstwa etc. Tymczasem rzeczywistość okazuje się odwrotna. Logika rozwoju bardziej odpowiada biblijnej maksymie głoszącej, że kto ma, temu zostanie dodane, a kto nie ma, temu odbiorą nawet to, co już ma.

W swoich tekstach często powołuję się na tzw. dystopie, czyli powiastki pokazujące przerażającą wizję społeczeństwa przyszłości. Do klasyki gatunku należą My Jewgienija Zamiatina, Nowy wspaniały świat Aldousa Huxleya czy też Rok 1984 George’a Orwella. Motyw ten co i raz biorą też na warsztat filmowcy, wymieńmy tu Atlas chmur (2012) w reżyserii Lany i Lilly Wachowskich oraz Toma Tykwera, którego scenariusz opiera się na książce Davida Mitchella pod tym samym tytułem, serię Niezgodna (2014), Zbuntowana (2015) i Wierna (2016) w reżyserii Roberta Schwentke, opartą na powieści Veroniki Roth Niezgodna, wreszcie naszą rodzimą Seksmisję (1983) w reżyserii Juliusza Machulskiego. Oczywiście nie wolno zapomnieć o ponadczasowym dziele Metropolis (1927), wyreżyserowanym przez Fritza Langa filmie niemym z gatunku science fiction. Wszystkie te książki i filmy pokazują wysoce stechnicyzowane społeczeństwo totalitarne, w którym nie ma już miejsca na osobistą wolność, spontaniczność, indywidualizm. W większości z tych wizji nie istnieje nawet dom rodzinny – reprodukcję biologiczną także poddano technicyzacji. Co ciekawe, wszystkie one zakładają, że technika jest ściśle powiązana z procesem skupiania władzy w rękach wąskiej elity, która ową techniką steruje zniewolonymi masami społecznymi.

Zważywszy na to, że literatura dystopijna liczy sobie całe 100 lat – swoją powieść Jewgienij Zamiatin napisał w latach 1920-21 – możemy uznać, że wyraża ona dość określone obawy człowieka związane z techniką, a ściślej – wiedzą techniczną. Jak rzekliśmy, we wszystkich wymienionych dziełach pojawia się motyw podziału społeczeństwa na przynajmniej dwie grupy: posiadające wiedzę i wszechwładne elity i poddane totalnej indoktrynacji masy społeczne. Elity kontrolują przede wszystkim proces wychowania nowych pokoleń, przy czym „normalne wychowanie” zastępuje indoktrynacja, którą umożliwiają różne wynalazki techniczne.

Różne wizje emancypacji człowieka zakładały, że dzięki postępowi naukowemu i technicznemu ludzkość dostąpi coraz pełniejszych: wolności, równości, braterstwa etc. Tymczasem rzeczywistość okazuje się odwrotna. Logika rozwoju bardziej odpowiada biblijnej maksymie głoszącej, że kto ma, temu zostanie dodane, a kto nie ma, temu odbiorą nawet to, co już ma. A konkretnie chodzi o to, że kto ma pieniądze, ten inwestuje w rozwój wiedzy technicznej, która zwiększa władzę, co potęguje zyski, a to znowu umożliwia inwestycje w postęp naukowo-techniczny etc. Mówiąc językiem cybernetycznym: dysponowanie energią swobodną w postaci kapitału umożliwia przyrost tejże energii swobodnej za pośrednictwem naukowo-technicznych narzędzi służących do przekształcania otoczenia w interesie własnym dysponenta, czyli tak, by owej energii swobodnej miał coraz więcej.

Wobec tejże nieubłaganej logiki rozwoju (no właśnie, czy rzeczywiście rozwoju?) nowoczesnych społeczeństw pomysły Hegla bądź Marksa na stworzenie społeczeństw wolnych od panowania i przemocy wydają się mocno utopijne. Pracownik, robotnik, sługa, niewolnik – jak się zwał, tak się zwał – owszem, swoją pracą wyrabia w sobie określone umiejętności, od których pracodawca, kapitalista, pan etc. się uzależnia, ale relacja „panowania i niewoli” nie traci przez to charakteru asymetrycznego. Wręcz przeciwnie – postęp techniczny coraz bardziej pogłębia ową asymetrię. „Pan” bowiem monopolizuje wiedzę specjalistyczną, o której „niewolnik” nie ma najmniejszego pojęcia. W związku z coraz szybszym rozwojem sztucznej inteligencji „niewolnik” niebawem zgoła nie będzie potrzebny. A wtedy „pan” – pozbawiony skrupułów moralnych orędownik wyłączności rozumu instrumentalnego – może „niewolnika” zupełnie się pozbyć, tzn. eksterminować zbyteczne rzesze. Wymordowanie nawet miliardów ludzi nie stanowi obecnie większego problemu technicznego.

Dialektyka „panowania i niewoli” polega więc na połączeniu następujących elementów: kumulacji pieniądza („kapitalizm”), monopolu na wiedzę techniczną (oświeceniowy rozum instrumentalny) oraz planowania społecznego (technokratyzm i biurokratyzm, niesłusznie kojarzone z socjalizmem jeno). Zwolennicy rozwoju technicznego popierają tak przebiegające procesy centralizacji, gdyż umożliwiają one bardziej racjonalne spożytkowanie środków na badania naukowe i dalszy rozwój nauki. Np. Leszek Sykulski w wywiadzie dla portalu www.konserwatyzm.pl, kiedy propagował wizję stworzenia rządu światowego w postaci Unii Globalnej, udzielił znamiennych odpowiedzi na pytania redaktora:

Arkadiusz Meller: Za jedną z głównych przesłanek […] powołania Unii Globalnej/rządu światowego uznaje Pan postęp technologiczny i wzrost znaczenia ponadnarodowych korporacji. Jednak do tej pory rozwój technologiczny odbywał się bez potrzeby […] kontroli i nadzoru ze strony światowego centrum politycznego. Skąd przekonanie o tym, że międzynarodowe centrum będzie lepiej dbało o rozwój technologiczny od dotychczasowych instytucji?

Leszek Sykulski: Nad rozwojem kluczowych technologii zawsze kontrolę sprawowały największe mocarstwa (np. rozwój fizyki jądrowej). Współcześnie rozwój najwyższych technologii [prowadzony jest tylko w kilkunastu najbogatszych państwach, czy w obrębie konfederacji (UE). Dziś na świecie mamy do czynienia z niebywałym marnotrawstwem pieniędzy, energii i czasu na prowadzenie równoległych badań w tych samym dziedzinach wiedzy w różnych częściach świata. Istotą rzeczy jest wprowadzenie specjalizacji, która pozwoliłaby na bardziej ekonomiczne wykorzystywanie zasobów naszej planety. Chodzi zatem o globalną koordynację badań naukowych, ale nie tylko. Ważna jest także kontrola nad skutkami użycia zaawansowanych technologii. Osiągnięcia naukowe w zakresie sztucznej inteligencji, nanotechnologii czy biotechnologii mogą stworzyć duże niebezpieczeństwo w rękach ludzi (i rządów) nieodpowiedzialnych.

AM: Pojęcie kontroli nad badaniami zakłada, że musi istnieć docelowa wizja tego, w jakim kierunku owe badania mają zmierzać i jakich granic nie można przekraczać. Czy może Pan wskazać […] takie granice i to, do czego ma zmierzać postęp techniczny nadzorowany przez hipotetyczne światowe centrum?

LS: Czy jesteśmy w stanie wskazać granice rozwoju naukowego? Jestem sceptyczny wobec takiego postawienia sprawy. Granicami rozwoju nauki są tylko granice ludzkiej wyobraźni. Oczywiście zawsze istnieje potrzeba zwrócenia uwagi na problemy natury moralnej, filozoficznej czy społecznej, ale jak pokazuje historia ludzkości, postępu technologicznego nie da się zatrzymać. Nurtem filozoficznym, który bezpośrednio dotyka rozwoju nowoczesnych technologii i ich wpływu na życie ludzi jest transhumanizm. Ma on wiele różnych odgałęzień i zyskuje coraz większą popularność na świecie. Moim zdaniem, w drugiej połowie tego wieku zdominuje umysły najważniejszych kręgów decyzyjnych świata. (…) W najsilniejszych państwach od dawna istnieją strategie rozwoju najważniejszych gałęzi nauki i technologii na kilkadziesiąt lat naprzód, a także funkcjonują poważne ośrodki (w tym rządowe) specjalizujące się w przewidywaniu dalekiej przyszłości i analizujące wpływ skutków implementacji wysokich technologii na sferę polityczno-społeczną i gospodarczą. W krajach średniej wielkości, takich jak Polska, tego typu problematyka brzmi (i jest traktowana jak science-fiction), bowiem główne wysiłki rządzących pochłania polityka bieżąca. I zresztą nie ma w tym nic dziwnego. Przyszłość należy do „wielkich przestrzeni”, kontynentalnych lub pankontynentalnych ośrodków siły, które możemy nazwać umownie >>imperiami<<.”1

Zwłaszcza ostatnie daje nam do myślenia. Zakłada ono bowiem „obumieranie” państw narodowych, zbyt ciasnych dla „rozwoju technicznego bez granic”. Ponieważ prawa przyrodnicze są wszędzie takie same, a ich znajomość jest przecież podstawą wiedzy naukowej i technicznej, granice „kulturowe” należy zetrzeć, gdyż sztucznie hamują to, co rzekomo nieubłaganie dziać się musi.

Kosmopolityzm czy też sui generis imperializm XXI wieku jest więc pochodny względem światopoglądu materialistycznego, zakładającego że to natura jest miarą wszechrzeczy, przy czym chodzi nam tu o oświeceniowe rozumienie terminu „natura”. Człowiek ma się całkowicie oddać procesom przetwarzania przyrody, a oprzeć na znajomości jej praw. Na tym rzekomo polega wolność ludzka.

Ostatecznie wszystko sprowadza się do antropologii, czyli do tego, jak rozumiemy istotę człowieka. Wizje dystopijne ujmują człowieka wyłącznie jako element przyrody, istotę poddaną pełnej kontroli technokratyczno-biurokratycznej. Napawają nas one przerażaniem, gdyż intuicyjnie czujemy, że jednak jesteśmy czymś – czy też raczej kimś – więcej niż tylko mrówką w mrowisku, które funkcjonuje zawsze tak samo.

A ponieważ społeczeństwo składa się z jednostek poszczególnych (jak to się od paru wieków mówi), jego postać zależy od tego, jak postrzegają siebie konkretni ludzie. Czy jako – może nieco inteligentniejsze od innych – zwierzęta, nieświadome tego, że kiedyś umrą, nie pytają tedy o sens życia? A może jako osoby obdarzone nieśmiertelną duszą, zdolne do tworzenia kultury, zasadniczo różnej od technicznej „produkcji sfery symbolicznej”, z czym mamy do czynienia dziś? Wszystko zaczyna się w „naszych głowach”, zawisłych od wychowania. Przyszłość świata zależy więc od tego, komu przypadnie w udziale wychowanie nowych pokoleń, od ducha edukacji: albo górę wezmą stojący na gruncie personalizmu rodzice, albo zwyciężą na tym polu kosmopolityczni technokraci, dla których reprodukcja jest ciekawym i lukratywnym wyzwaniem technicznym.

Magdalena Ziętek-Wielomska
Instytut Badawczy Pro vita bona

1 Wywiad Arkadiusza Mellera z prezesem Instytutu Geopolityki p. Leszkiem Sykulskim nt. rządu światowego, https://konserwatyzm.pl/wywiad-arkadiusza-mellera-z-prezesem-instytutu-geopolityki-p-leszkiem-sykulskim-nt-rzadu-swiatowego/ (dostęp: 25.01.2021).

Comments are closed.