TBa_13-14

Głupi jak Niemiec po szkodzie!

Ideologia Mitteleuropy – solidny fundament porażki

Jan Kochanowski w jednej ze swych pieśni pisał:

Cieszy mię ten rym: „Polak mądry po szkodzie”;
Lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie,
Nową przypowieść Polak sobie kupi,
Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi.

Czy jednak aby na pewno Polak? Śledząc – na przestrzeni ostatnich 150 lat – poczynania państwa niemieckiego, można śmiało nabrać przekonania, że nikt tak dobrze jak elity niemieckie nie pasuje do tego, by pretendować do wyżej przytoczonego cytatu. Dlaczego? Ano dlatego, że to właśnie te elity – tak konsekwentnie realizujące przez ostatnie stulecie ideologię imperializmu niemieckiego (pod postacią Mitteleuropy) – mimo kolejnych porażek, wciąż – w swych idealistycznych marzeniach – powracały i powracają do pomysłu wprowadzenia w życie niemieckiej dominacji nad innymi narodami. Nie dostrzegają przy tym błędów tejże ideologii1. A jak słusznie zauważył Józef Maria Kossecki, „błędnych wyborów ideologicznych nie da się nadrobić nawet najlepszą strategią”2. Skąd jednak wiadomo o tym, że niemieckie porażki dotyczące Mitteleuropy, Lebensraumu, EWG i UE były i są nieuchronne? Tutaj z pomocą przychodzi nam opracowana przez Kosseckiego, a prezentowana już na łamach czasopisma Nowoczesna Myśl Narodowa (w numerze 1.) oraz na nagraniach autora artykułu3 – analityczna metoda cybernetycznej oceny udziałów sterowania międzynarodowego. Metoda ta posługuje się wzorcem, traktującym państwa jako systemy samodzielne – suwerenne, których pozycja w globalnym układzie sił może być określona przez ich potencjał sterowniczy. Miarą tego potencjału jest suma energii zakumulowanej w gospodarce narodowej danego państwa, która zmienia się w czasie – w przypadku jednych państw wzrasta, w przypadku innych – maleje. Z kolei najlepszym obrazem (produkt symptomem) poziomu tej akumulacji jest najbardziej uniwersalny element każdej inwestycji – zarówno militarnej, jak i cywilnej – żelazo i stal.

Przy porównywaniu potencjału sterowniczego państw lub sojuszy metoda ta wykorzystuje poniższe trzy zasady, które mówią o tym, że:

  1. Państwo lub grupa państw posiadająca co najmniej 2-krotną przewagę nad konkurencyjnym systemem lub systemami staje się hegemonem i może narzucić bezwzględnie swoją wolę słabszej stronie4.
  2. Przy braku 2-krotnej przewagi wygrywa to państwo lub grupa państw, których udziały w sterowaniu międzynarodowym szybciej rosną lub wolniej maleją, niż udziały grupy państw przeciwnych5.
  3. Jeśli stosunek udziałów w procesach sterowania międzynarodowego dwóch państw lub dwóch grup państw osiągnie wartość 1 (równowaga sił), 2 (uzyskanie 2-krotnej przewagi) lub 1/2 (odwrotność 2, czyli także 2-krotna przewaga), to dostajemy punkt krytyczny. W przypadku znalezienia się w takim punkcie, możliwe do zaistnienia są tylko dwa scenariusze: zmiana sojuszy lub konflikt6.

Dla wszystkich ciekawych tych konkretnych historycznych dat, na końcu artykułu załączam do samodzielnego porównania zestawienie punktów krytycznych dla lat 1768-2003 wyliczonych przez Docenta Kosseckiego (tab. 1-37 oraz tab. 48).

Błąd pierwszy – Mitteleuropa

11 listopada 1918 roku o godz. 5:20, w wagonie kolejowym w lesie Compiègne Niemcy podpisały z krajami Ententy rozejm o zawieszeniu działań wojennych w Wielkiej Wojnie i de facto zaprzestały działań wojskowych na froncie zachodnim. Na froncie wschodnim sytuacja kształtowała się jednak odmiennie. Niemieccy generałowie – na polecenie Paula von Hindenburga – przystąpili do realizacji polityki faktów dokonanych Berlina. W operacji „Wiosenne Słońce” dążyli do odbicia z rąk Polaków Wielkopolski, a następnie likwidacji odradzającego się państwa polskiego w ogóle. Sprowadzając naprędce – na obszary plebiscytowe – emigrantów z Niemiec i wspierając na Śląsku, Warmii i Mazurach terror oddziałów Grenzschutzu, liczyli z kolei na przejęcie całości spornych terytoriów.

Traktat Wersalski (podpisany 28 czerwca 1919 roku) oraz francuskie ultimatum postawione Niemcom przez marszałka Ferdinanda Focha9 można potraktować jako ostateczne fiasko realizacji idei Mitteleuropy. Jednak przy pewnych dodatkowych hipotetycznych założeniach – takich jak nieudolność działań dyplomatycznych Romana Dmowskiego, bierność Francji oraz rezygnacja z dążeń niepodległościowych polskiego Narodu – można zastanowić się nad tym, jak wyglądałaby sytuacja strategiczna Niemiec, gdyby w latach 1917-1919 powstała Unia Europejska tamtych czasów (Mittleeuropa), obejmując swym obszarem tereny:

  • II Rzeszy Niemieckiej w granicach z 1914 roku (a więc wraz z zachodnimi ziemiami polskimi),
  • Cesarstwa Austro-Węgierskiego w granicach z 1914 roku (obejmujące swymi granicami także Czechosłowację, południowe i południowo-wschodnie ziemie polskie, Siedmiogród i Chorwację),
  • ziem polskich zaboru rosyjskiego (odzyskane przez Polskę do lipca 1919 roku),
  • krajów bałkańskich (Albanii, Bułgarii, Grecji, Rumunii, Serbii),
  • późniejszych (stan na 1922 rok) Socjalistycznych Republik Radzieckich (Białoruskiej i Ukraińskiej).

Strategiczny obraz takiego świata, oparty na obliczeniach powyższej metody, przedstawiałby się następująco (rys. 1.):

Rysunek 1

Powyższe założenia to znaczący ukłon w stronę Niemiec, bo tak silnego systemu nigdy to państwo nie utworzyło, warto jednak sprawdzić, czy mimo takiego naginania rzeczywistości na korzyść Berlina, istniał choć cień szansy na urzeczywistnienie tego germańskiego marzenia? A zatem… Mitteleuropa – utworzona w myśl powyższych wytycznych, już w 1920 roku zbliżyłaby się co prawda swoim potencjałem sterowniczym (23,3%) do potęgi angielskiej (23,9%), a po roku 1922 Niemcy wyprzedziłyby nawet Anglię – stając się pierwszą siłą na kontynencie europejskim. Jednak najważniejszy gracz tamtych czasów – Stany Zjednoczone Ameryki Północnej (SZAP) posiadał potencjał (33,8%) większy od niemieckiego. Przede wszystkim zaś Ameryka miała inne plany co do przyszłego kształtu świata i inne priorytety działań dla dyplomacji powojennej. Dla dążącego do hegemonii Waszyngtonu priorytetem w skali strategicznej było osłabienie dwóch wielkich imperiów kolonialnych: Anglii i Francji. Oczywistym było, że kolejny po Imperium Brytyjskim gracz w tej stawce – Niemcy, ze swoją koncepcją „Wschodniej Unii Europejskiej” mógł stać się w nadchodzących latach najważniejszym i dość ciężkim przeciwnikiem dla SZAP. Nie dziwi więc fakt, że polityka amerykańska postanowiła zażegnać ten problem, popierając powstanie – kosztem Mitteleuropy, licznych podmiotów prawa międzynarodowego w Europie Środkowo-Wschodniej, w tym m.in. niepodległego państwa polskiego.

Oczywistym jest, że bez zasług – na niwie działań niepodległościowych naszych wielkich przodków, nikt o Polskę sam z siebie nigdy by się nie upomniał. Musimy mieć jednak świadomość tego, że to właśnie geostrategiczny interes Stanów Zjednoczonych wymierzony w Rzeszę Niemiecką pozwolił sprawie polskiej zagościć w Wersalu. Jeśli dodamy do tego działania dyplomacji angielskiej – która starym zwyczajem starała się utrzymywać równowagę sił na kontynencie europejskim, to wniosek nasuwa się sam – w rzeczywistości końca pierwszej i początku drugiej dekady XX wieku koncepcja utworzenia Mitteleuropy była nierealna, a siły i fundusze niemieckie przeznaczone na zrealizowanie tego projektu można określić jako środki wyrzucone w błoto. Ponadto Niemcy okupili miraż Mitteleuropy utratą na rzecz II RP polskich ziem zaboru pruskiego, a niemiecki wkład w „rozwój” Europy zebrał w czasie Wielkiej Wojny żniwo 12 mln ludzkich istnień.

Błąd drugi – Lebensraum

Jest rok 1939. III Rzesza Niemiecka przystępuje do realizacji koncepcji Mitteleuropy w nowej odsłonie. W przeciwieństwie do poprzedniej przymiarki sprzed dwóch dekad, tym razem plan ten – noszący nazwę „Generalplan Ost” (Generalny Plan Wschodni), jest dopracowany w najdrobniejszych szczegółach. Już 25 listopada 1939 roku (czyli na ponad 2 lata przed planem eksterminacji ludności żydowskiej)10 w Urzędzie ds. Polityki Rasowej NSDAP (niem. Rassenpolitisches Amt der NSDAP) pojawia się opracowanie dwóch niemieckich doktorów – Erharda Wetzela oraz Günthera Hechta, dotyczące metod postępowania z Polakami zamieszkującymi przyszły niemiecki Lebensraum. Zalecenia Hechta i Wetzela dla niemieckiego kierownictwa mówiły o tym, że:

Gdyby nie nastąpiło przesiedlenie Polaków z terenu Rzeszy na teren pozostałej Polski (z obszarów zajętych przez III Rzeszę po 1 września 1939 roku na teren Generalnego Gubernatorstwa – przyp. aut.) i w ten sposób ludność pozostałej Polski miałaby mniej więcej tę samą ilość co przed wojną, to należałoby się obawiać, że polska ludność tych terenów będzie się rozmnażała dalej mniej więcej w tym samym stopniu co przed wojną (…) dlatego, aby przeszkodzić szybkiemu przyrostowi ludności tych terenów, przesiedlenie Polaków z obszaru Rzeszy w tę okolicę jest naglącą koniecznością. (…) należy wyjść z założenia, że pozostała Polska także i w przyszłości będzie się znajdowała pod dominującym wpływem Niemiec (…). Z punktu widzenia polityki rasowej można zaproponować dwie możliwe drogi dalszej polityki na daleką metę na pozostałym polskim obszarze. Jedna i druga obejmuje wyłącznie plan, ażeby zarówno Polaków, jak i Żydów utrzymać w jednakowy sposób na niskim poziomie życiowym i pozbawić ich wszelkich praw zarówno pod względem politycznym, jak narodowym i kulturowym (…) dla Polaków możliwości własnego kulturalnego i narodowego rozwoju byłyby tak samo ograniczone jak przy pierwszym projekcie. Natomiast Żydzi otrzymaliby nieco więcej wolności, tak że niektóre decyzje w sprawie zarządzeń administracyjnych i gospodarczych następowałyby przy współudziale żydowskiej ludności11.

Obaj niemieccy pseudonaukowcy precyzyjnie określili też, co dla sprawy niemieckiej powinni czynić z Polakami lekarze działający na terenach zajętych przez Wehrmacht:

Opieka lekarska z naszej strony ma się ograniczyć wyłącznie do zapobieżenia przeniesienia chorób zakaźnych na teren Rzeszy (…) wszystkie środki, które służą do ograniczenia rozrodczości, powinny być tolerowane albo popierane. Spędzanie płodu (aborcja – przyp. aut.) musi być na pozostałym obszarze Polski niekaralne. Środki służące do spędzania płodu i środki zapobiegawcze mogą być w każdej formie publicznie oferowane, przy czym nie może to pociągać za sobą jakichkolwiek policyjnych konsekwencji. Homoseksualizm należy uznać za niekaralny (…)”12.

Niemiecki terror wymierzony w ludność polską (szczególnie zaś w stosunku do polskiej inteligencji i elit społeczno-politycznych – liczne Intelligenzaktion oraz Sonderaktion) przybiera rozmiary masowego ludobójstwa. 22 czerwca 1941 roku III Rzesza dokonuje inwazji na Związek Radziecki, a 27 kwietnia kolejnego roku dr Wetzel przedstawia kompletny plan rozszerzenia niemieckiej polityki eksterminacyjnej także na inne narody słowiańskie – ze szczególnym uwzględnieniem Rosjan:

Celem niemieckiej polityki ludnościowej na rosyjskim terenie będzie musiało być sprowadzenie liczby urodzin do poziomu leżącego poniżej liczby niemieckiej. To samo powinno odnosić się także do szczególnie płodnej ludności kaukaskiego terenu, a później częściowo także do Ukrainy. Na razie leży w naszym (niemieckim – przyp. aut.) interesie powiększenie liczby Ukraińców jako przeciwwagi w stosunku do Rosjan. Nie powinno to jednak doprowadzić do tego, ażeby Ukraińcy zajęli później miejsce Rosjan. (…) Aby doprowadzić na wschodnich terenach do znośnego dla nas rozmnażania się ludności, jest nagląco konieczne zaniechanie na wschodzie tych wszystkich środków, które zastosowaliśmy w Rzeszy celem podwyższenia liczby urodzin. Na terenach tych musimy świadomie prowadzić negatywną politykę ludnościową. Poprzez środki propagandowe, a w szczególności przez prasę, radio, kino, ulotki, krótkie broszury, odczyty uświadamiające należy stale wpajać w ludność myśl, jak szkodliwą rzeczą jest posiadanie wielu dzieci. Powinno się wskazywać koszty, jakie dzieci powodują, na to, co można by zdobyć dla siebie za te wydatki”13.

Swoją drogą warto sprawdzić samemu, co z tamtejszych nazistowskich koncepcji dotrwało w Polskim prawodawstwie do dnia dzisiejszego. Wróćmy jednak do naszych rozważań. Niemcy, upojeni zwycięstwami frontowymi, dysponujący gotowym planem eksterminacji elit słowiańskich oraz korzystania z niewolniczej pracy podbitych narodów, wierzyli, że tym razem rasa niemieckich panów wreszcie zbuduje swoją upragnioną Mitteleuropę – swój Lebensraum. Obszar ten – zagarnięty przez III Rzeszę do końca 1942 roku, przedstawiał się naprawdę imponująco i swoimi rozmiarami niemal dorównał zdobyczom Napoleona Bonaparte. Jest to jednak świat, w którym energicznie działają ruchy oporu wobec niemieckiej hegemonii. W okupowanej Polsce powstaje na ten przykład zupełny ewenement na skalę światową – całe podziemne państwo, które dysponuje własnym aparatem wojny informacyjnej, wymiarem sprawiedliwości, armią itp. Mniej lub bardziej jawnie w obronie narodu polskiego biorą udział: Polska Policja Generalnego Gubernatorstwa, Armia Krajowa, Bataliony Chłopskie, Gwardia Ludowa, Narodowe Siły Zbrojne oraz inne formacje partyzanckie. Te i tym podobne działania wspierane przez ludność cywilną terenów okupowanych sprawiały III Rzeszy wiele problemów. Zróbmy jednak i tym razem ukłon w stronę niemieckich strategów i zastanówmy się, czy gdyby pominąć ruchy wolnościowe wśród ciemiężonych ludów Europy, to czy Lebensraum obejmujący:

  • III Rzeszę Niemiecką w granicach z 1 września 1939 roku (wraz z Austrią oraz Protektoratem Czech i Moraw),
  • II Rzeczpospolitą Polską,
  • Królestwo Węgier i Republikę Słowacką,
  • kraje bałkańskie (Albanię, Bułgarię, Grecję, Jugosławię i Rumunię),
  • kraje bałtyckie (Litwę, Łotwę i Estonię),
  • kraje skandynawskie (Danię i Norwegię),
  • kraje Beneluksu (Belgię, Holandię i Luksemburg),
  • podbitą przez III Rzeszę część obszaru ZSRR,
  • Republikę Francuską

przetrwałby próbę czasu lat 40. XX wieku? Aby rzetelnie odpowiedzieć na to pytanie, należy ponownie przyjrzeć się globalnym udziałom sterowniczym, tym razem dla lat 1942-1950 (rys. 2.). I tak Lebensraum z 1942 roku zdominowałby Zjednoczone Królestwo – uzyskując nad nim 2-krotną przewagę, oraz prawie dorównałby SZAP… jednak w tym przypadku słowo „prawie” ma kluczowe znaczenie, ponieważ w realiach powojennych (nawet przy wygranej III Rzeszy), Lebensraum nie miałby szans na dogonienie, rozpędzonego już w tamtym czasie Imperium Amerykańskiego (przewaga Waszyngtonu nad Berlinem wzrosłaby z 6 punktów procentowych w roku 1942, do 11 p.p. w 1950). Zresztą z punktu widzenia waszyngtońskich elit, tak silna pozycja Niemiec była niedopuszczalna. Wszak Lider mógł być tylko jeden, a miał się nim stać anglosaski naród wybrany, który od ponad 160 lat ogniem i mieczem zaprowadzał w Ameryce Północnej demoliberalny Nowy Ład – wycinając przy okazji w pień rdzennych mieszkańców tej Ameryki – Indian.

Rysunek 2

O tym, że doktryna SZAP zakładała tylko i wyłącznie jedynowładztwo (unilateralizm) świadczy chociażby to, że w maju 1930 roku Sekretarz Wojny Stanów Zjednoczonych zatwierdził tzw. War Plan Red14, czyli plany inwazji armii jankeskiej na Dominium Brytyjskie – Kanadę. Plan ten pozostawał w gotowości i był kilkukrotnie aktualizowany aż do roku 1939 (do momentu wybuchu II wojny światowej to właśnie Wielka Brytania pozostawała po Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej drugą potęgą świata). W tej sytuacji najkorzystniejszym (czyli najsłabszym z najsilniejszych) partnerem dla SZAP, z którym te mogłyby podjąć – i podjęły współpracę, okazał się Związek Radziecki. ZSRR w czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej otrzymał z Waszyngtonu nie tylko pokaźne wsparcie finansowe, ale także pomoc materialną w sprzęcie wojskowym. Z punktu widzenia Białego Domu były to więc nie tyle działania obliczone na to, aby pomóc Moskwie, ile żeby zaszkodzić Niemcom.

Tak więc w latach 40. XX wieku ponownie okazało się, że niemieckie elity cierpią na niedorozwój myśli strategicznej. Dzięki próbie zrealizowania nierealizowalnej (ze strategicznego punktu widzenia) idei, Niemcy musiały zwrócić Rzeczpospolitej polskie ziemie piastowskie. Niestety niemieckie marzenia „zafundowały” mieszkańcom Europy masowe cierpienia i ludobójstwo na niespotykaną wcześniej skalę.

Błąd trzeci – szturm na wschód

9 kwietnia 2008 roku ówczesny prezydent Lech Kaczyński w imieniu III RP podpisuje tzw. Traktat Lizboński, który jest aktem założycielskim – a precyzyjnie mówiąc, aktem scalającym Unię Europejską (istniejąca dotychczas Wspólnota Europejska została zlikwidowana, a trzy filary współpracy dotyczące gospodarki, polityki zagranicznej i wymiaru sprawiedliwości zostały ujednolicone, tworząc jednolitą machinę biurokratyczną w ramach Unii Europejskiej)15. Traktat ten, od momentu wejścia w życie (1 grudnia 2019 roku) pierwszy raz od 1956 roku ograniczał w sprawach dotyczących polityki wewnętrznej suwerenność Polski16. W 2021 roku najważniejszym członkiem UE nadal pozostają Niemcy, a oba sprzęgnięte gospodarczo ze sobą państwa niemieckie – Republika Federalna Niemiec i Republika Austrii, ze swoim potencjałem sterowniczym równym 6,3%, stanowią prawie 1/3 potencjału całej Unii (19,5%). Niemieckie kierowanie Wspólnotą Europejską przez wiele lat odbywało się w interesie Berlina i było przy tym skuteczne – przypominając imperium zarządzane przez metropolię. Jak każde inne imperium, tak i Unia Europejska napotkała na swej drodze odwieczny imperialny problem, jakim jest brak możliwości dalszego ekspandowania. Imperium pozbawione takiej możliwości zawsze popada w regres, a nie mogąc rozszerzać swoich granic, ulega konfliktom wewnętrznym. W przypadku UE ostatnia taka ekspansja zakończyła się w roku 2013 i objęła swoim zasięgiem terytorium Chorwacji, natomiast już siedem lat później – w roku 2020, nastąpiło odwrócenie tego procesu i rozpoczął się regres euroimperium, zapoczątkowany Brexitem.

Niemiecką reakcją na te problemy i przedostatnim etapem stworzenia nowej Mitteleuropy – obejmującej poza Unią Europejską obszar Obwodu Kaliningradzkiego, Białorusi i obecnej Ukrainy – jest dążenie do sfederalizowania państw członkowskich, pod przewodnictwem i w interesie Berlina. To z kolei spotyka się z licznymi oporami wśród narodów europejskich. Pójdźmy jednak i tym razem na rękę niemieckiej megalomanii i przyjmijmy hipotetycznie, że wspomniane powyżej problemy nie dotyczą Unii Europejskiej, a wszystkie narody ją zamieszkujące pragną zostać zgermanizowane i chętnie przyczynią się do realizacji niemieckich interesów. Czy w takiej sytuacji (rys. 3.) Niemcom może udać się przeprowadzić proces Mitteleuropeizacji Europy Środkowo-Wschodniej?

Rysunek 3

Otóż odpowiedź brzmi – NIE. A dlaczego? Po pierwsze, SZAP (14,2%) wciąż posiada ponad 2-krotną przewagę nad Niemcami i Austrią razem wziętymi (6,3%), co uniemożliwia likwidację (lub relokację poza granice RFN-u) jankeskich baz wojskowych zlokalizowanych na terenie Niemiec. A po drugie, niemiecka próba wciągnięcia Rosji w strefę wpływów Berlina, to przede wszystkim uderzenie w interesy Państwa Środka i zagrożenie dla chińskiego projektu Jednego Pasa i Jednej Drogi [带一路].

Pierwszy z tych problemów, służby niemieckie – z ambasadorem Arndtem Freytagiem von Loringhovenem u boku, próbują rozwiązać poprzez zwiększenie potencjału sterowniczego RFN. Służy temu m.in. próba wywołania wśród Polaków poczucia, że III RP powinna jak najszybciej opuścić struktury Unii Europejskiej. Zwolennicy takiego rozwiązania dowodzą, że będzie to oznaką obrony suwerenności Polski przed zaborczym prawodawstwem Brukseli i częściowo jest to prawda, ale tylko częściowo. Pułapka takiego rozumowania polega bowiem na tym, że Polexit, choć potrzebny, to zrealizowany zbyt wcześnie – czyli przed rokiem 2025 (jest to estymowana data rozpadu NATO oraz osiągnięcia przez Chiny 2-krotnej przewagi nad SZAP), to woda na młyn niemieckich rewizjonistów (należą do nich choćby takie germańskie organizacje, jak Ruch Autonomii Śląska), którzy nieustannie prowadzą walkę informacyjną z polskością naszych Ziem Zachodnich. W efekcie może się okazać, że z UE wyjdzie jedynie wschodnia część Polski, a jej zachodnie ziemie o potencjale sterowniczym wynoszącym 0,75% (rys. 4.) staną się – jako euroregiony, lennem RFN. Taki dodatkowy zastrzyk potencjału sterowniczego pozwoliłby Niemcom na wyrwanie się spod amerykańskiej okupacji, pierwszy raz od prawie 80 lat. Natomiast z polskiego punktu widzenia byłaby to katastrofa, zakończona nowym rozbiciem dzielnicowym. W tym miejscu warto zadać sobie pytanie: w czyim interesie działają ci wszyscy tzw. patrioci, którzy głośno krzyczą o konieczności rychłego wyjścia III RP ze struktur Unii Europejskiej? Czy są to osoby, które tylko dały się złapać na haczyk iście pruskiej propagandy, czy też działają świadomie, obracając się nieustannie w niemieckich kręgach społecznych i politycznych? To pytanie pozostawiam czytelnikowi do samodzielnej oceny.

Rysunek 4

O ile pierwsza przeszkoda na drodze do zbudowania Mitteleuropy wydaje się – z punktu widzenia Niemiec możliwa do pokonania, o tyle druga z nich – chińskie interesy ekonomiczne w Europie i Azji oraz rosyjski interes narodowy, będą tym, co udaremni niemieckie sny o dominacji w Europie Środkowo-Wschodniej. Koncepcja ta wymaga od Niemiec wcielenia w swoją strefę wpływu Białorusi i Ukrainy, tworząc dla swojej gospodarki kolejne, chłonne rynki zbytu. Wiąże się to też z ryzykiem przechwycenia przez Berlin kontroli nad kluczową dla obszaru Europy strefą tranzytową Jednego Pasa i Jednej Drogi [带一路], której centrum będą stanowić Polska i Białoruś – co jest jawnym zaprzeczeniem etycznego – konfucjańskiego, podejścia do biznesu. Zresztą niemieckie elity nigdy nie grzeszyły etycznym zachowaniem, dokonując już w przeszłości mordów na narodzie chińskim.

Sam „Wilhelm II wezwał 27 lipca 1900 roku w Bremie wyruszające na Daleki Wschód oddziały, by udzieliły Chińczykom lekcji szacunku dla Niemców na kilka pokoleń. Stwierdził wówczas, że Niemcy winny odtąd budzić w Chinach taki postrach, jak niegdyś Hunowie w Europie. Lekcji tego szacunku udzielały Chińczykom wojska niemieckie oraz pozostałych interwentów do wiosny 1901 roku. W Pekinie starano się nie przesadzać w poniżaniu Chin – w „Mieście Zakazanym”, czyli dzielnicy pałaców cesarskich, zdobywcy odbyli jedynie defiladę. Krwawe pacyfikacje nie ominęły jednak prowincji. Ich ofiarami byli z reguły Chińczycy niezwiązani z ruchem powstańczym. Na czterdzieści pięć takich operacji wojska niemieckie przeprowadziły samodzielnie aż trzydzieści pięć, a uczestniczyły prawie we wszystkich”17.

Zagrożeniem dla Chińskiej Republiki Ludowej jest także próba wciągnięcia Rosji w berlińską strefę wpływu. Jest to także niebezpieczeństwo dla samej Federacji Rosyjskiej i rosyjskich ugrupowań narodowych, chcących zachować suwerenność swojej ojczyzny. A przecież wiemy z historii, że udawana niemiecka przyjaźń wobec Rosji, dla narodu rosyjskiego zazwyczaj kończyła się fatalnie. Tutaj wystarczy wspomnieć o rewolucji bolszewickiej 1917 roku – na jej czele stanął Lenin, któremu w zaplombowanym wagonie wywiad niemiecki ułatwił przejazd ze Szwajcarii do Skandynawii, czy o Pakcie Ribbentrop-Mołotow i niemieckiej zdradzie z 22 czerwca 1941 roku. Z kolei w dzisiejszych czasach kąskiem, po który Niemcy chętnie wyciągną rękę i zabawią się kosztem Rosji, jest Obwód Kaliningradzki – obiekt westchnień niemieckich ziomkostw i wygodny pomost lądowo-komunikacyjny ku proniemieckiej Litwie.

Epitafium dla Bismarcka

Niemieckie próby stworzenia trwałego tworu politycznego Mitteleuropy oraz Lebensraumu zakończyły się porażką z przyczyn czysto obiektywnych. W przypadku Mitteleuropy było to zagrożenie, jakie niosła ze sobą niemiecka koncepcja dla dwóch najsilniejszych systemów ówczesnego świata: Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej oraz Anglii, zainteresowanych tym, aby ograniczyć możliwość wzrostu nowej potęgi w Europie. W przypadku Lebensraumu fiasko tego przedsięwzięcia wynikało z dążenia SZAP do osiągnięcia hegemonii światowej i dekompozycji świata opartego na dwóch największych imperiach kolonialnych starego kontynentu – Anglii i Francji.

Te nierealne choć realizowane z uporem maniaka próby „ubogaciły” Europejczyków ogromnym cierpieniem, przy tym uszczuplając wielowiekowe zdobycze terytorialne państwa niemieckiego na wschodzie. W tej sytuacji aż strach pomyśleć, jakie konsekwencje może mieć dla Niemiec ich najnowszy pomysł, kolejnej odsłony Mitteleuropy?!

Kto wie, może w rezultacie tego przedsięwzięcia granica polsko-niemiecka znajdzie się na Łabie? Niestety, patrząc na poprzednie niemieckie próby Mitteleuropeizacji oraz na ich skutki dla społeczeństw i narodów, należy realnie obawiać się krzywd, jakie niemieckie elity mogą wyrządzić Europejczykom i Polakom, szczególnie podczas próby powtórnego rozbicia dzielnicowego (regionalizacji) III RP, czego wielkim orędownikiem jest państwo niemieckie.

Ostateczna droga, jaką będzie podążać niemiecka myśl polityczna, zależy od niemieckich elit, jednak widząc w analizowanych przykładach deficyt niemieckiego myślenia strategicznego oraz trwanie z uporem przy błędnych założeniach i przy strategii, która z góry skazana jest na niepowodzenie, z pewnością można powiedzieć, że Niemcy to naród głupców.

Tomasz Banyś – Instytut Cybernetycznych Analiz Strategicznych

www.instytut-icas.pl

Nową przypowieść NIEMIEC sobie kupi, że i przed szkodą, w trakcie jej robienia i po szkodzie GŁUPI.

1 Ideologia jest tutaj rozumiana jako system norm społecznych wytyczających zasadnicze cele działań społeczeństwa jako systemu autonomicznego. Cf. J. Kossecki, Naukowe podstawy Nacjokratyzmu, Warszawa 2015, s. 15.

2 J. Kossecki, Naukowe podstawy…, op. cit., s. 17.

3 T. Banyś, nagranie pt. MAS 06. Analiza procesów sterowania międzynarodowego, https://www.youtube.com/watch?v=zTuy1zu5kQA [dostęp: 26.10.2021].

4 Cf. MAS 06. Analiza…, od min. 16:33.

5 Cf. MAS 06. Analiza…, od min 18:04.

6 Cf. MAS 06. Analiza…, od min 19:32.

7 J. Kossecki, Cybernetyka społeczna, Warszawa 1981, s. 556-562 (numeracja stron z wersji elektronicznej, dostępnej na stronie: autonom.edu.pl).

8 J. Kossecki, Metacybernetyka, op. cit., s. 279-281.

9 Cf. S. Sierpowski, Rozejm w Trewirze w 1919 r., s.l./s.a., s. 117-131. Artykuł dostępny jest na stronie Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej, http://www.wbc.poznan.pl/Content/447001/539491.pdf [dostęp: 30.09.2019].

10 Plan „Endlösung der Judenfrage”, czyli „Ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej” został ostatecznie zaakceptowany 20 stycznia 1942 roku, na konferencji w Wannsee.

11 J. Bezwińska, J. Brandhuber, D. Czech, K. Smoleń (red.), Zeszyty Oświęcimskie nr 2, Państwowe Muzeum w Oświęcimiu 1958, s. 44, socjocybernetyka.pl [dostęp: 30.09.2019].

12 Zeszyty Oświęcimskie…, op. cit., s. 44-45.

13 Zeszyty Oświęcimskie…, op. cit., s. 49.

14 C.M. Bell, Thinking the Unthinkable: British and American Naval Strategies for an Anglo-American War, 1918-1931, „International History Review” 1997, nr 19, t. 4, s. 789-808.

15 Art. 1 Traktatu o Unii Europejskiej, cf. Traktat z Lizbony zmieniający Traktat o Unii Europejskiej i Traktat ustanawiający Wspólnotę Europejską, sporządzony w Lizbonie dnia 13 grudnia 2007 r. [Dz.U. Nr 203, poz. 1569].

16 Lata 1956-1989 charakteryzowały się stopniowym wzrostem niezależności wewnętrznej Polski (początek oczyszczania aparatu władzy z wpływów NKWD). Działania te przyspieszyły w roku 1968 (nieudana próba przeprowadzenia przez koła byłych stalinowców rewolty w marcu 1968 pozwoliła na ostateczne usunięcie znacznej części wrogo nastawionych do Polski i Polaków funkcjonariuszy aparatu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, oficerów Ludowego Wojska Polskiego oraz członków PZPR). Cf. J. Brochocki, Rewolta marcowa. Narodziny, życie i śmierć PRL, Warszawa 2000, s.178-189 oraz s. 203-220.

17 Z. Kwiecień, Powstanie Bokserów w Chinach 1899-1901, [in:] A. Bartnicki (red.), Zarys dziejów Afryki i Azji. Historia konfliktów 1869-2000, Warszawa 2000, s. 38.

Tabela 1
Tabela 2
Tabela 3
Tabela 4

Dziękujemy za zainteresowanie naszym czasopismem. Liczymy na wsparcie informacyjne: Państwa komentarze i polemikę z naszymi tekstami oraz nadsyłanie własnych artykułów. Można nas również wpierać materialnie.

Dane do przelewów:
Instytut Badawczy Pro Vita Bona
BGŻ BNP PARIBAS, Warszawa
Nr konta: 79160014621841495000000001

Dane do przelewów zagranicznych:
PL79160014621841495000000001
SWIFT: PPABPLPK

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *