MZW_15-17

Nowy Nieporządek Światowy

Agenda Nowego Nieporządku Światowego (popularnie nazywana NWO, New World Order, my będziemy oznaczać ją skrótem NNŚ) mogła być wdrażana w życie pod jednym warunkiem: że w ludzkich głowach będzie panował bałagan. Każde nasze działanie rozpoczyna się od decyzji – podejmowanej mniej lub bardziej świadomie. A każda decyzja podejmowana jest na podstawie oglądu sytuacji, w której się znajdujemy. Oznacza to konkretnie, że jeśli ludzie mieli realizować agendę Nowego Nieporządku Światowego – tak, to zwykli ludzie ją realizowali, gdyż nie jest ona w stanie zaistnieć bez współdziałania ze strony mas społecznych – to musieli mieć taki ogląd swojej życiowej sytuacji, jaki był jak najbardziej na rękę architektom tego Nowego Nieładu. Czyli, nie powinni zbyt wiele rozumieć, gdyż wtedy mogliby opierać się różnym destrukcyjnym działaniom globalistów.

Warunkiem budowy tegoż NNŚ musiała być więc walka z ludzką rozumnością. Rozum, poznający prawa rządzące rzeczywistością, z samej swojej natury dąży bowiem do ładu, porządku. Poznanie czegoś oznacza zrozumienie jego struktury, czyli formy. A struktura to sposób uporządkowania materii. Im więcej takich struktur rozpoznamy, tym większy mamy potencjał do tego, by porządkować otaczającą nas rzeczywistość. Możemy też przeciwdziałać takim działaniom, które anarchizują nasz świat, by pozbawić różnych możliwości, z których moglibyśmy skorzystać, gdybyśmy tylko odpowiednio panowali nad naszym otoczeniem.

Walka z racjonalizmem

Jeśli popatrzymy na to, co od kilkuset lat dzieje się w sferze ideologicznej, to fakt walki z racjonalizmem jest czymś ewidentnym. Cała agenda szkoły krytycznej, postmodernizmu, relatywizmu i mody na „postprawdę” to tylko niektóre najnowsze aspekty tego procesu. Przez wielu „intelektualistów” rozum został uznany za „zbrodniarza”, który w imię porządkowania rzeczywistości dopuścił się gwałtu na szeroko rozumianej „naturze”, w tym ludzkiej „autentyczności”.

W interesującym nas kontekście przypomnimy, że postmodernizm swoje ideowe korzenie ma przede wszystkim w filozofii Fryderyka Nietzschego i Martina Heideggera, którzy wręcz patologicznie nienawidzili zarówno racjonalizmu klasycznego, jak i nowożytnego. Ich ideałem był świat sprzed filozofii platońskiej, kiedy to narodził się właśnie Rozum, który zaczął walczyć z mitycznymi zabobonami i odkrywać ład tkwiący w naturze. Poglądy obydwu filozofów swoje korzenie miały głęboko w niemieckiej filozofii, która już od czasów Lutra – a częściowo i przed – była na bakier z racjonalizmem klasycznym. Niemcy fascynowali się przede wszystkim pismami swoich mistyków – jak na przykład Mistrza Eckharta czy Jakoba Böhmego; stworzyli prężny ruch pietystyczny, będący prekursorem współczesnych ruchów charyzmatycznych walczących z racjonalistyczną teologią; za sprawą Johanna Hamanna, ruchu Burzy i Naporu, i ich adeptów, doprowadzili do skrajności romantyzm, gardzący rozumem i podkreślający wszystko co subiektywne; dali światu filozofię niemieckiego idealizmu, która zanegowała poznawalność obiektywnej rzeczywistości i gloryfikowała świat jako „wolę i przedstawienie”; zachorowali na mit szlachetnych i nieskażonych cywilizacją Germanów, którzy mieli uratować świat od zepsucia i dekadencji; w końcu to Niemcy obsesyjnie zaczytywali się w pismach tajemnych, okultystycznych, ezoterycznych, wprowadzając różne infowirusy i normowirusy do obiegu informacji w świecie zachodnim. Wyliczankę tę można by jeszcze wydłużyć. Zasadniczo chodziło o pokazanie, że niemiecki kod kulturowy wyznawał zasadę „prymatu woli nad rozumem”, przy czym wola często była traktowana jako uczucie, popęd, naznaczone subiektywizmem dążenie do władzy nad otoczeniem. Szeroki to temat, i w innym miejscu poświęcimy mu więcej uwagi.

Rewolucja protestancka

Wspominamy o tym z jednego zasadniczego powodu. Trudno nie dostrzec powiązania agendy budowy Nowego Nieporządku Światowego z protestantyzmem, czy to proweniencji luterańskiej (Niemcy, skandynawska Północ), czy też anglosaskiej. Proces ten uruchomiony został w Niemczech, które w swojej północno-wschodniej części w powierzchownym stopniu przyjęły zasady cywilizacji łacińskiej. Zauważył to Adam Wielomski, który w pracy Myśl polityczna reformacji i kontrreformacji. T. 1: Rewolucja protestancka zwrócił uwagę na to, że reformacja zwyciężyła w tych częściach Niemiec, które nigdy nie znalazły się w granicach Cesarstwa Rzymskiego! Pokazuje to, że reformacja nie była sporem sensu stricte religijnym, ale cywilizacyjnym. Był to spór cywilizacji łacińskiej, której podstawowe zręby wykształciły się na dobre między reformą gregoriańską (nigdy w Niemczech niezaakceptowaną) i działalnością św. Tomasza z Akwinu (którego Luter obsesyjnie nienawidził, jak i całego arystotelizmu1), z cywilizacjami sakralnymi. Podstawą cywilizacji łacińskiej jest hegemonia kategorii etycznych, jak również prymat poznania nad ideologią. To wszystko zostało przez reformatorów odrzucone.

W momencie, kiedy reformacja nie zwyciężyła w całych Niemczech i jej inspiratorom nie udało się przejąć kontroli nad całością Rzeszy Niemieckiej, a tym samym wykorzystać Niemiec do zniszczenia cywilizacji łacińskiej w całej Europie – i znienawidzonego przez Niemców papieskiego Rzymu – rolę tę przejęła najpierw Szwecja, a po jej porażce – Anglia. Hilaire Belloc w swojej pracy Characters of the Reformation stwierdził, że reformacja poniosłaby porażkę, gdyby nie to, że udało się jej pozyskać angielski kapitał i inne zasoby Anglii. Widocznym znakiem tego było powstanie masonerii w 1717 r., która została utworzona z połączenia angielskich organizacji cechowych i pochodzącego z Niemiec ruchu różokrzyżowców2. I to masoneria stała się głównym narzędziem realizacji celów reformacji, czyli niszczenia cywilizacji łacińskiej i rzymskiego katolicyzmu. A tym samym – tworzenia chaosu, z którego rzekomo na końcu miał się wyłonić Nowy Porządek Świata, zgodnie z dewizą różokrzyżowców Ordo ex chao3.

Z punktu widzenia budowy Nowego Nieporządku Światowego, którego głównym organizatorem od mniej więcej 100 lat były Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, ważny był przepływ wielu idei niemieckich za Ocean. Wyrazem tego może być choćby fakt, że jeden z najbardziej renomowanych uniwersytetów amerykańskich, Stanford University, za swoje motto obrał sobie słowa niemieckiego zajadłego wroga Rzymu, Ulricha von Huttena: Die Luft der Freiheit weht (w dosłownym tłumaczeniu: „Wieje wiatr wolności”). Nie dziwi to, zważywszy na protestancki charakter świata anglosaskiego. Jeśli zważymy, że protestantyzm programowo odrzucił filozofię realistyczną św. Tomasza z Akwinu, to lepiej zrozumiemy procesy niszczenia racjonalizmu klasycznego i zastępowania go przez sentymentalizm w tych kręgach. Ale to także temat na osobne rozważania.

Herder a prymitywizm

W tym miejscu skoncentrujemy się na jednym tylko wątku: szerzeniu swego rodzaju „bakcyla prymitywizmu”, jego skutkach i roli w procesie budowania Nowego Nieporządku Świata. Tenże bowiem prymitywizm to narzędzie niszczenia ludzkiej rozumności i cofanie ludzi w rozwoju, czyli proces przystosowania wstecznego. Dzięki temu nowa Rasa Panów, gospodarze Nowej Nienormalności, mogą dowolnie manipulować masami. Jak to przebiega w praktyce – oglądamy od kilkunastu miesięcy.

Patrząc na to, co się dzieje obecnie, na realizowane pod przykrywką Wielkiego Resetu przejście do świata postchrześcijańskiego – czy też raczej przedchrześcijańskiego – i powolne panoszenie się agendy neopogańskiej w formie kultur Matki Natury, Gai, amazońskiej Pachamany (papież Franciszek!), jak żywo przypomina idee niemieckiego XVIII-wiecznego filozofa Johanna Herdera. Swoje poglądy wyłożył w pracy Myśli o filozofii dziejów. Formułuje tam myśl, że esencją idei narodowej jest kultura, przy czym musi to być kultura „pierwotna”, a więc taka, która nie została skażona cywilizacją. Suwerenność narodowa ma polegać na zdolności do życia zgodnie z tą właśnie „kulturą pierwotną” konkretnej grupy etnograficznej. W pierwocinach kultury narodowej mają kryć się bowiem jakieś głębsze pokłady „ducha narodu”, jego języka, wyrażanego za pomocą pieśni ludowych, poezji czy mitów. Od czasów Herdera rozpoczęła się moda na folklor, w którym tkwić ma coś głębszego, nieskażonego cywilizacją. W tym kontekście należy dodać, że Herder, który był także protestanckim pastorem i członkiem bawarskich iluminatów, patologicznie nienawidził wszystkiego, co związane z Rzymem. Nienawiść ta dotyczyła zarówno starożytnego Rzymu, jak i wszelkich instytucji związanych z Kościołem katolickim. To Rzym miał rzekomo niszczyć narody, ich „autentyczną” kulturę i zarażać wirusem cywilizacji. Jego ideałem było stworzenie Europy, w której nie będzie nawet śladów świata rzymskiego, łacińskiego, romańskiego. Stąd też fascynowała go idea germańskości i ludów północnych, które miały wyzwolić Europę spod „panowania Rzymu”. Warto wspomnieć, że dużą sympatią darzył także Słowian, przez co stał się inspiratorem różnych ruchów, których celem było budzenie świadomości narodowej wśród Słowian – przy czym z punktu widzenia łacińskiego rozumienia idei narodowej i republikanizmu narodowego były to raczej ruchy budzące świadomość etnograficzną a nie rzeczywiście narodową4.

Wpływ Herdera na rozwój niemieckiego rozumienia idei narodowej był przeogromny, pośrednio wywarł wpływ także na społeczeństwo amerykańskie. Stało się to za sprawą Franza Boasa, który wiele z Herderowskich idei wprowadził do nowoczesnej antropologii.

Nowoczesna antropologia a szamanizm

Franz Uri Boas (1858- 1942) to niemiecki badacz żydowskiego pochodzenia, twórca historyzmu i relatywizmu kulturowego, który pod koniec XIX w. wyemigrował z Niemiec do USA. Nazywany jest ojcem antropologii amerykańskiej. Badał różne ludy pierwotne i propagował tezę, że nie należy oceniać innych kultur według jakichkolwiek uniwersalistycznych wzorców. Z jego szkoły wyszła choćby Margaret Mead, która w walnym stopniu przyczyniła się do rozwoju idei genderowych5. Nas tutaj interesuje przede wszystkim to, że jego działalność wpisała się w narastającą w świecie zachodnim „modę na prymitywizm”. Przyczyniła się do tego książka wydana przez Boasa w 1911 r. The Mind of Primitive Man („Umysł człowieka prymitywnego”). Częścią tej mody na „prymitywizm” stała się fascynacja różnymi rytuałami kultur pierwotnych wprowadzającymi ich uczestników w stan transu. A tym samym także różnymi środkami odurzającymi, halucynogennymi. Wielu antropologów zaczęło zajmować się po prostu szamanizmem, często przechodząc odpowiednie inicjacje.

W poruszanej przez nas kwestii racjonalizmu i rozumowego analizowania praw rządzących rzeczywistością, sprawa szamanizmu, w tym różnych środków odurzających, odgrywa oczywiście kluczową rolę. Idea transu czy po prostu wejścia w „inny stan świadomości” opiera się na przekonaniu, że w ten sposób można poznać głębsze pokłady rzeczywistości. Idea ta najpełniej chyba została wyartykułowana w pracy R. Gordona Wassona, Alberta Hofmanna i Carla A.P. Rucka pt. The Road to Eleusis: Unveiling the Secret of the Mysteries („Droga do Eleusis: Odsłonięcie tajemnicy Misteriów”, 1978). W książce tej sformułowana została teza, że ludzkość swoje największe osiągnięcia zawdzięcza właśnie środkom odurzającym, a dowodem na to mają być starożytne Ateny, których mieszkańcy regularnie uczestniczyli w tzw. misteriach eleuzyńskich. Autorzy tej książki nie są przypadkowi. Albert Hofmann to postać znana z tego, że w roku 1938 po raz pierwszy zsyntetyzował LSD-25. Szwajcar pracujący dla koncernu Sandoz badał substancje halucynogenne grzybów meksykańskich oraz roślin używanych przez plemiona aborygeńskie. Propagował zażywanie LSD, które nazywał „lekiem dla duszy”. Robert Gordon Wasson to amerykański bankier, naukowiec amator, współpracownik CIA, twórca etnomykologii, czyli badań na temat grzybów w kulturze. Razem z żoną, Walentyną Guercken, badał grzybki meksykańskie, i zaczął propagować ideę „starożytnego religijnego sakramentu” w postaci spożywania takich substancji6. W maju 1957 magazyn „Life” jako pierwsze czasopismo nienaukowe opublikował artykuł poruszający kwestię „magicznych grzybków”, sześć dni później w amerykańskiej prasie pojawiła się żona Wassona, opowiadająca o ich wyprawach badawczych do Meksyku. W ten oto sposób rozpoczęła się moda na grzybki wśród pokolenia bitników i hippisów7. Wasson następnie zajął się badaniem starożytnej wedyjskiej substancji odurzającej, czyli somy, a w dalszej kolejności misteriami eleuzyńskimi. Carl A.P. Ruck to kolejny propagator idei „eucharystii” w postaci rytualnego spożywania substancji halucynogennych.

Niedawno wpadła mi w ręce recenzja „Drogi do Eleusis”8, której autor, Peter Webster, nie ukrywał swojego zafascynowania jej tezami. Co ciekawe, w artykule tym przedrukowano fragment dokumentu z 1620 r., pochodzącego od Inkwizycji Hiszpańskiej. Potępiono w nim zażywanie przez indiańskich autochtonów środków odurzających sporządzanych z kaktusa o nazwie pejotl (jazgrza Williamsa)9. Autor recenzji zacytował ten fragment po to, by pokazać rzekomo destrukcyjną rolę Kościoła katolickiego w historii ludzkości, który zakazał spożywania takich substancji. Tradycję tę podtrzymał zachodni, naukowy racjonalizm, który także uznał, że odurzanie się nie prowadzi do wzrostu wiedzy i jest niegodne cywilizowanego człowieka. Webster twierdzi, że skoro pierwsze protospołeczeństwa powstały w Afryce 130 tysięcy lat temu i od samego początku ludzie zażywali takie substancje, to jeśli od tego odejmiemy okres kościelnych i naukowych zakazów, to okaże się, że ludzkość takie substancje zażywała przez 98 procent czasu swojego istnienia. Ma to stanowić koronny dowód na to, że zażywanie jest czymś pozytywnym dla rozwoju ludzkości. Czas panowania nauk Kościoła, jak również naukowego racjonalizmu, ma być fatalnym wyjątkiem, który w końcu powinien przeminąć, tak by świat mógł wrócić do „naturalnych” kolei rzeczy. Ciekawe jest podkreślanie przez autora rzekomo kulturotwórczej roli środków odurzających, które miały stanowić siłę napędową kultury greckiej. A potem było już tylko gorzej. Analogia do koncepcji Herdera, Nietzschego i Heideggera jest tutaj uderzająca…

Koło czasu

W kontekście Herdera warto tutaj zwrócić uwagę na kwestię powrotu do kultur pierwotnych, czyli do idei, że to nie cel, a punkt wyjścia ludzkości zawiera w sobie największą prawdę o nas samych. Z tym związana jest oczywiście idea czasu kołowego, tak zawzięcie propagowana przez Nietzschego. Odrzucona została chrześcijańska idea czasu linearnego, zgodnie z którą ludzkość podąża do swojego celu, którym jest Bóg. Z punktu widzenia tej drugiej koncepcji, fakt, że ludzkość w pewnej chwili pożegnała się z tkwieniem w stanie świadomości pierwotnej, oznacza po prostu postęp i kolejny etap rozwoju, a nie jakąś anomalię. Dla katolickich teologów było sprawą oczywistą, że prawda kryje się w Objawieniu i to jedynego, osobowego Boga, jak również w nauczaniu Kościoła, mozolnie wypracowywanym za pomocą pracy rozumowej całych pokoleń dobrze wykształconych teologów. Założenia teoretyczne Kościoła katolickiego są jasne: relację między osobowym Bogiem a człowiekiem buduje się w inny sposób, niż poprzez uczestniczenie w rytualnych orgiach „zaprawianych” grzybkami.

Wracając do kwestii poglądów iluminaty Herdera, a konkretnie zapożyczonego przez niego z pism ezoterycznych twierdzenia, że to źródło, początek zawiera najgłębszą prawdę o procesie, warto wskazać na to, jakie konsekwencje z tego wyciągnięto. Otóż w momencie kiedy zwolennicy odurzania się uznali, że początki ludzkości tkwią w Afryce, to skutkiem tego musiało być uznanie kultury afrykańskiej za swego rodzaju pramatrycę kultury w ogóle. Stąd też nie dziwi, że od kilkudziesięciu lat mamy do czynienia z propagowaniem w szczególności muzyki wykonywanej przez artystów czarnoskórych, bardzo często zawierającej elementy transu, przypominającej muzykę z tańców rytualnych, czy też epatowanie seksualnością. Warto też z tego punktu widzenia spojrzeć na takie ruchy jak BLM (Black Lifes Matters) czy ogólnie uprzywilejowanie ludności czarnoskórej, czego celem jest „wyzwolenie” Amerykanów i innych narodów z opresji kulturowej stworzonej przez cywilizację racjonalistycznego Zachodu. Celowa polityka mieszania „ras” jest także zupełnie widoczna – to temu służy promowanie migracji ludów ciemnoskórych do Europy10. Motyw ten w ciekawy sposób został przemycony w filmie „Matrix”, w scenie, kiedy to mieszkańcy Syjonu przed ostateczną walką z maszynami biorą udział w czymś w rodzaju rytualnej orgii, przy czym dominacja osób ciemnoskórych – ludności afrykańskiej czy hinduskiej – rzuca się w oczy.

Warto też zanotować rosnący wpływ „germańskiego stylu życia”: tatuaże z motywami germańskimi, brody, sentymentalny stosunek do natury i przemoc pokazywaną w filmach czy grach. Zważywszy na Herderowski kult kultury ludzi Północy (tylko czy to jest kultura?!), to taki obrót spraw nie może nas dziwić…

Jednym słowem: jesteśmy „wyzwalani” przez dzikich (używając nomenklatury polskiego antropologa Bronisława Malinowskiego) z „pęt cywilizacji”.

Nowy, rzekomo wspaniały świat

Osobą, która w największym stopniu kojarzy się z tym, o czym tutaj piszemy, jest oczywiście Aldous Huxley. Autor wywodzącej się z tradycji ezoteryzmu pracy pt. „Filozofia wieczysta”, intensywnie eksperymentował z LSD i innymi substancjami odurzającymi, związany był ze słynnym Esalen Institut. Najbardziej znany jest z tego, że w swojej słynnej antyutopii „Nowy wspaniały świat” przedstawił obraz świata przyszłości – przy czym ta przyszłość coraz bardziej staje się naszą teraźniejszością. Znajdziemy w niej motyw somy, która jest masowo zażywana przez mieszkańców świata, dzięki temu polepsza się ich samopoczucie, jak również subordynacja wobec całego systemu. Mamy oczywiście orgie, jak również niczym nieskrępowaną seksualność. Ale mamy także system kastowy i celowe ogłupianie ludzi z niższych kast, poprzez niszczenie ich układu nerwowego w okresie prenatalnym za pomocą alkoholu. Tak na marginesie, coraz więcej rodziców, którzy mieli możliwość obserwowania różnic w rozwoju dzieci zaszczepionych i niezaszczepionych, zadaje sobie pytanie, czy to przypadkiem nie szczepienia odgrywają właśnie tę rolę w wytwarzaniu systemu kastowego, którą u Huxleya pełnił alkohol wstrzykiwany do próbówek, w których hodowane były płody ludzkie? Ale to tylko tak na marginesie.

A teraz wpiszcie sobie Państwo do wyszukiwarki internetowej słowa „psilocybin for depression”. Wyświetli Wam się mnóstwo linków do artykułów z 2021 r. na temat tego, jakoby nastąpił przełom w badaniach nad leczeniem depresji właśnie poprzez zażywanie „magicznych grzybków”11. Co prawda, same badania tego nie potwierdzają12, ale prasa już przygotowuje grunt pod wywoływanie zmiany nastawienia społecznego. Natomiast w ramach akcji „spokojne święta” operator transportu miejskiego w Berlinie – BVG oferował pasażerom jadalne bilety na metro z dodatkiem oleju konopnego. Hanfticket miał pomóc ukoić stres związany z Bożym Narodzeniem oraz pandemią COVID-1913. To nie żart!

Wielki Reset pokazuje nam więc swoją kolejną twarz – witamy w Nowym Nieporządku Świata, mili Państwo!

Jak wspomniałam, ostatnie miesiące pokazały, że masowa manipulacja milionów ludzi, tak jak to opisał Huxley, jest możliwa. Przypuszczam, że większość Czytelników tego artykułu czuła się w rozmowach z ofiarami tego systemu, tak jak główny bohater Nowego Wspaniałego Świata, który chciał „wyzwolić” główną bohaterkę z jej zmanipulowanego stanu świadomości. Nie wiem, w jaki sposób można uzdrowić głowy zainfekowane wirusami antyrozumowymi, ale wiem, że walka toczy się właśnie o ludzką rozumność. I tego musimy się trzymać.

Stąd też wiemy, że to co jest budowane na naszych oczach, to nie jest to porządek, ale świat oparty na oszustwie, które rozpoznać może tylko umysł trzeźwy. Człowiek, który sprawnie posługuje się swoim rozumem, do prawdy prędzej czy później dojdzie. A wtedy przed jego oczami stanie ogrom nieprawdy, na której „zbudowana” jest Nowa Nienormalność. Dlatego esencją walki o przyszłość świata jest właśnie walka o ludzką rozumność.

Dbajmy o nasz rozum!

W związku z tym my musimy zadbać o własny rozum. Oznacza to, że musimy umieć zapanować nad naszymi emocjami, w tym przede wszystkim złością i lękiem, weryfikować wszystkie informacje, które wydają nam się „pociągające” i dbać o logiczną spójność przekonań. Podstawą cywilizacji łacińskiej jest bowiem założenie, po raz pierwszy sformułowane przez Arystotelesa, że świat jest niesprzeczny, a więc i prawda musi być wolna od sprzeczności. Prawdy rządzące rzeczywistością poznajemy poprzez mozolne badanie prawidłowości występujących w otaczającym na świecie, w tym w przyrodzie. Wydawać może się to oczywiste, ale pamiętajmy, że cywilizacje sakralne opierają się często na założeniach gnostyckich, zgodnie z którymi materia to dzieło złego Demiurga i nie stanowi ona dla nas żadnego źródła prawdy, a jest tylko więzieniem, z którego może wyzwolić tylko dostęp do wiedzy tajemnej. Czyż nie tego uczy nas właśnie film „Matrix” (w którym wiedza tajemna symbolizowana jest przez czerwoną pigułkę)?

Kiedy już wiemy, na czym polega prawdziwy przedmiot walki, to rozumiemy, jak ważne jest to, żeby nasze głowy były „uporządkowane”. Tylko w ten sposób możemy pokonać panujący wokół nas Wielki Nieład, innej drogi po prostu nie ma! Porządek buduje się nie z chaosu, a z uporządkowanych myśli. W końcu jak naucza Objawienie: Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. Stąd też wynika, że podstawą cywilizacji łacińskiej może być tylko logocentryzm.

Jakże inaczej brzmią natomiast słynne słowa znajdującego się pod przemożnym wpływem idei różokrzyżowców Johanna Wolfganga Goethego z Fausta: Na początku był czyn… W kontekście obalania logocentryzmu przez postmodernistów to ważne słowa. Logocentryzm ma być w końcu zastąpiony przez fallocentryzm, jak naucza choćby postmodernista Jacques Derrida. A fallus w tradycji ezoterycznej ma określone znaczenie – stwarzanie, kreowanie…

Stwarzanie, czyli czyn, bez odniesienia do Słowa, może być jednakże tylko czystą destrukcją. Natomiast przeżywanie życia na „haju”, szukając podniet seksualnych, bez żadnej mocy sprawczej w stosunku do realnej rzeczywistości, to już niemalże czysty niebyt… I na taki los decyduje się coraz więcej ludzi.

Tylko znając podstawy filozofii arystotelesowsko-tomistycznej możemy te rzeczy zrozumieć. Dlatego dbajmy o naszą rozumność, bo tylko w ten sposób możemy tworzyć prawdziwy ład w świecie.


1  Vide tezy doktorskie Lutra: „34. Krótko mówiąc: natura nie ma [w sobie] ani właściwych wskazań [rozumu], ani dobrej woli. (…) 41. Prawie cała etyka Arystotelesa jest zła, wroga łasce (…). 50. Krótko mówiąc, cały Arystoteles ma się do teologii tak jak ciemność do światła. Przeciwko scholastykom”. M. Luter, Rozprawa przeciwko teologii scholastycznej, „Kronos” 2012, nr 4, s. 8-9.

2  A. de Lassus, Masoneria: czyżby papierowy tygrys, Warszawa 2021, s. 37 i nn.

3  Vide T. Cegielski, Ordo ex chao. T. 1: „Oświecenie Różokrzyżowców” i początki masonerii spekulatywnej 1614-1738, Warszawa 1994.

4  Kwestię romańskiego i łacińskiego rozumienia idei narodowej wyjaśniamy w pracy: M. Ziętek-Wielomska, A. Wielomski, Nowoczesność, nacjonalizm, naród europejski. Dylematy samoidentyfikacji Europejczyków, Warszawa 2021.

5  Vide C. King, Gods of the Upper Air: How a Circle of Renegade Anthropologists Reinvented Race, Sex, and Gender in the Twentieth Century, New York 2019.

6  Valentina Pavlovna Guercken, https://en.wikipedia.org/wiki/Valentina_Pavlovna_Wasson [dostęp: 13.01.2022].

7  Robert Gordon Wasson, https://en.wikipedia.org/wiki/R._Gordon_Wasson [dostęp: 13.01.2022].

8  P. Webster, Book Review: Roots and Herbs, „International Journal of Drug Policy” 1999, nr 10, s. 157–166.

9  I. Leonard, Peyote and the Mexican Inquisition, 1620, „American Anthropologist” 1942, nr 44, s. 324–326.

10  Warto zobaczyć filmik propagandowy pt. I Am NOT Black, You are NOT White, opisany w ten sposób: These Labels were Made Up to Divide us. I am not black, you are not white. Drop the labels, https://www.youtube.com/watch?v=q0qD2K2RWkc.

11  Cf. R. Schraer, Psilocybin: Magic mushroom compound ‘promising’ for depression, 15.04.2021, https://www.bbc.com/news/health-56745139 [dostęp: 13.01.2022].

12  Informacje o badaniach są dostępne pod linkiem: https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/34437795/ [dostęp: 13.01.2022].

13  U. Lesman, Jadalny bilet z konopnym olejem. Berlin promuje „spokojne święta”, 16.12.2021, https://www.rp.pl/transport/art19202481-jadalny-bilet-z-konopnym-olejem-berlin-promuje-spokojne-swieta [dostęp: 13.01.2022].

Poznanie czegoś oznacza zrozumienie jego struktury, a struktura to sposób uporządkowania materii.

Magdalena Ziętek-Wielomska

Instytut Badawczy Pro vita bona


Dziękujemy za zainteresowanie naszym czasopismem. Liczymy na wsparcie informacyjne: Państwa komentarze i polemikę z naszymi tekstami oraz nadsyłanie własnych artykułów. Można nas również wpierać materialnie.

Dane do przelewów:
Instytut Badawczy Pro Vita Bona
BGŻ BNP PARIBAS, Warszawa
Nr konta: 79160014621841495000000001

Dane do przelewów zagranicznych:
PL79160014621841495000000001
SWIFT: PPABPLPK

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *